Bodajbo

Powitania dziś są bez sensu już,
Więc z daleka cię żegnam, bo
Towarowy pociąg na wschód mnie wiózł,
Do kopalni, gdzieś w Bodajbo.

Ucichł łoskot kół, transport skończył się,
Dalej nie ma szyn, drogi kres...
Tutaj wszyscy milczą, choć wyć się chce!
Na tej ziemi brak nawet łez!

Nie sil się na płacz! Po co próżny żal?
Jesteś młoda, masz prawo żyć!
Powiedz sobie śmiało: A sześć go pal!
Tak widocznie już musi być!

O mnie nie martw się, bo losowi wbrew,
Ja z nieszczęścia też sobie drwię!
W żyłach złota płynie i moja krew,
Więc ojczyźnie ją oddać chcę!

Choć na pryczy śpię, o wolności sen
Najprawdziwszą ma życia moc.
Twoich oczu błękit, twych włosów len
Wciąż zapomnieć chcę dzień i noc.

Dookoła las. Nie ma dokąd iść,
Choć horyzont tu nie ma krat...
Sześć tysięcy wiorst już poza mną dziś,
A przede mną sześć długich lat.