05. Czekając na cud

Wystarczy już czekania,

Czekania noc i dzień.

Mój zegar pragnie światła,

Twój czas się kryje w cień.

Mój świat z decyzją zwleka,

Twój szept zabrania mu… 

A jednak czekam, nadal czekam,

Że wydarzy się cud.

Podobno mnie kochałaś.

Ja ciebie chyba też –

Gdy ręce mi wiązałeś,

Raniłem słowem cię.

W eterze i w gazetach

Robiłaś wielki szum…

Jednak czekałem i wciąż czekam,

Że wydarzy się cud.

Czekasz, naiwnie czekasz,

Bezradny czyniąc gest –

Od końca II. wojny

Zdrada wciąż zabawą jest.

Nie uczynisz nic,

Bo nic nie ulegnie zmianie.

Nie uczynisz nic,

Bo co zrobić można tu.

Nie uczynisz nic,

Czas masz tylko na czekanie,

To czekanie na cud.

Przyśniłaś mi się dzisiaj,

Ten sen rozdzieli nas…

Półnaga wychodziłaś

Z półcienia w świateł blask. 

I z dłoni piach sypałaś

W otwartą ranę ust ( moich ust ). 

I czekałaś, wciąż czekałaś

Że wydarzy się cud.

Nikomu się nie przyznam

Przez błoto brnąc i deszcz,

Że płakać jak mężczyzna

Najpodlej chyba jest.

W sondażu w kwestii szczęścia

Wyjąkam parę słów:

Że jednak czekam, nadal czekam,

Aż wydarzy się cud.